Wyszukaj


Msze Św. codzienne

  • 6:30
  • 7:00
  • 7:30
  • 18:00

Msze Św. niedzielne

  • 6:30
  • 8:00
  • 9:00
  • 10:00
  • 11:00 – SUMA
  • 12:00 – DLA DZIECI
  • 13:00
  • 17:00 – AKADEMICKO-MŁODZIEŻOWA
  • 19:00

Kurs przedmałżeński

  • wtorek godz. 19:00.

(stary dom parafialny)

Kurs w roku 2017


  • 7, 14, 21, 28 lutego; 7, 14, 21, 28 marca
  • 25 kwietnia; 9, 16, 23, 30 maja; 6, 13, 20 czerwca
  • 26 września; 3, 10, 17, 24 października; 7, 14, 21 listopada

Kancelaria:

  • wtorek–piątek 10:00–12:00 oraz 16:00–18:00
  • sobota 10:00–12:00

Punkt informacyjny:

  • niedziela 8:45–14:00
  • wtorek–sobota 9:00–13:00

Telefon:

  • kancelaria i wikariat:
    +48 89 527 26 02
  • tel. dyżurny:
    +48 517 401 639

Poważne Sprawy, Poważne Odpowiedzi

Rozważanie Drogi Krzyżowej
Wpisany przez Joanna Piech   
sobota, 12 marca 2011 09:19

Zanurz się w Mękę Pańską. Przenieś się myślą i sercem, całym sobą do Jerozolimy, rozważ  wydarzenia trzech godzin, które zmieniły oblicze świata.

Stacja I Wyrok

Człowiek skazał Boga na śmierć! To znaczy, że nie mamy już żadnych zahamowań. Niszczymy życie w różnych jego przejawach. Bezmyślnie zrywamy kwiaty, marnujemy mięso, dla którego zabito prosię czy cielę, potrafimy się zabawiać cierpieniem zwierząt. Niszczymy też ludzkie życie, nazywając je przerywaniem ciąży, argumentujemy, że embrion, któremu bije ludzkie serce nie jest człowiekiem. Zabijamy starców, oszukując się że to akt litości, danie ulgi w cierpieniu. Kimże ty jesteś, że decydujesz, o czyimś być albo nie być? Zabijamy też słowem, gestem, biernością. Ile razy widziałeś krzywdę, niesprawiedliwość, mogłeś pomóc i niczego nie zrobiłeś? Nie myśl, że gdybyś tam był, nie dopuściłbyś do skazania Boga na śmierć. Przecież ty codziennie zabijasz ciętym językiem, chłodem spojrzenia, odrzuceniem czyjejś przyjaźni czy życzliwości. Te małe sztylety wbijane w plecy zostawiają rany na całe życie. Zawsze kiedy wbijasz sztylet przykrego słowa w plecy brata, skazujesz Jezusa na haniebną śmierć…

Stacja II Krzyż

Często cytowany fragment Ewangelii: „jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje” (Łk 9, 23). Co jest twoim krzyżem? Trudne relacje z bliskimi, trudności w nauce, nieidealna figura, chory ojciec, mąż alkoholik, niewdzięczne dzieci, przewlekła choroba, nałóg. Każdy ma inny krzyż, nikt nie może przed nim uciec. Paradoksalnie, krzyż jest Bożym darem, bez niego do nieba nie wejdziesz. Co to znaczy co dzień brać swój krzyż? To nie ustawać, nie rezygnować. To walczyć o rodzinę, z chorobą, z własną słabością. Boga wszyscy opuścili, przestraszyli się Jego krzyża. Z tobą jest Bóg, On się twojego krzyża nie boi.

Stacja III Pierwszy upadek

Pamiętasz kiedy pierwszy raz dotkliwie upadłeś?  Pamiętasz, jak bolało? Wolałbyś pewnie ból fizyczny niż ten okropny jęk duszy – wyrzuty sumienia. Marzyłeś tylko o przebaczeniu i łasce zapomnienia. Może myślałeś: jak mam z tym dalej żyć? Co było potem? Następne upadki. Z biegiem czasu przywykłeś do tego, że czasem grzeszysz. Przestałeś odczuwać ból duszy. Dotarł do ciebie głos mówiący, że wszyscy tak robią, że nie takie to straszne, że cię nie zabije. Coraz trudniej powstać… czy naprawdę musisz zejść  na dno? Obudź się, zanim będzie za późno. Życie to jedna wielka szansa na miłosierdzie.

Stacja IV Matka

Wiesz czym jest bezradność? Kiedy nie możesz nic zrobić, by pomóc kochanej osobie. Doświadczyłeś kiedyś tego? Widziałeś może, jak cierpi twój umierający ojciec. Może widziałeś łzy zmartwionej matki. Nie mogłeś ulżyć ich cierpieniu. Może  myślałeś, że wolałbyś być na miejscu cierpiącego, niż patrzeć na jego ból. Czy Maryja mogła pomóc Synowi? Tylko w jeden sposób, wszystkie uczucia: miłości, chęci niesienia pomocy, współczucia mogła zawrzeć w krótkim spojrzeniu w oczy. Czy ty potrafisz tak patrzeć, żeby twój wzrok stał się dla kogoś wsparciem czy źródłem nadziei?

Stacja V Szymon z Cyreny

Zazwyczaj krytykujemy Szymona, za to, musiał zostać przymuszony do pomocy. Ale spróbujmy postawić się w jego sytuacji. Wyobraź sobie gorący dzień, słońce niemiłosiernie pali, nigdzie nie ma nawet centymetra cienia. Jesteś zmęczony, głodny i spragniony. Dom zapewni ci upragniony chłód, czeka tam na ciebie obiad. Mijasz tłum ludzi, myślisz, że to znowu egzekucja jakiegoś zbrodniarza. Nie myślisz nawet, kim jest ten Człowiek. Nagle zatrzymuje cię żołnierz, każe nieść belkę za skazańcem. Opierasz się, przecież sam jesteś taki zmęczony! I wtedy patrzysz na Niego. Widzisz upodlonego, skrajnie wycieńczonego Mężczyznę. Podnosi na ciebie błagalne spojrzenie. Nie potrafisz mu już odmówić… Pozostaje tylko jedno pytanie: czy mamy w sobie jeszcze choć tę odrobinę wrażliwości, którą miał Szymon?

Stacja VI Weronika

Czy odwaga jest jeszcze wartością? Czy szanujemy ludzi, których stać na akt odwagi? Czy „szaleńcy Boży” wzbudzają w nas podziw? Tak powszechnie panuje postawa konformistyczna, tak niewielu stać no to, aby iść za swoimi ideałami. Tak łatwo stanąć w tłumie i się nie odzywać. Tak trudno przełamać opór przed zwróceniem na siebie uwagi, przed krytyką, niezrozumieniem, czy nawet potępieniem. Ludzie nie lubią tych, którzy się wyróżniają, bo po trosze im zazdroszczą, po trosze boją się konsekwencji ich działania. Tłum niszczy indywidualność. Grupa uczy jednostkę, nieraz bardzo dotkliwie, że jeżeli chcesz być jej częścią, nie możesz się wychylać, kara oczywista: wykluczenie z grupy. Trudno się zatem dziwić tak wielu, którzy nie potrafią zdobyć się na odwagę nawet w drobnych sprawach. Nie potrafią powiedzieć: „nie pójdę z tobą na piwo, bo w Wielkim Poście nie piję alkoholu”, „nie będę z tobą współżyć przed ślubem, bo to grzech”, „nie krytykuj stale księży i kościoła, tylko się za nich módl”. A Weronika? W czasach, kiedy kobieta była w oczach społeczeństwa niemalże podgatunkiem człowieka, stać ją było na przedarcie się przez nieżyczliwy tłum, na podejście do Skazańca i otarcie Jego twarzy. Niby taki drobny gest, a tyle w nim miłości. Taki drobny gest, na który tak wielu z nas nie potrafiłoby się zdobyć…

Stacja VII Drugi upadek

Upaść po raz drugi, dziesiąty, setny. Coraz trudniej powstać. „Ileż lat mogę się spowiadać z tych samych grzechów? Co ten ksiądz sobie o mnie pomyśli? Jaki jest sens się spowiadać, jeśli po paru dniach znowu jest to samo?” Miewasz tego rodzaju refleksje? Nie daj się im, pochodzą od złego, który jest blisko i marzy o tym, byś był udręczony, zniewolony i nieszczęśliwy. Nie zastanawiaj się nad tym, co pomyśli o tobie spowiednik. Skup się na tym, co pomyśli o tobie Bóg. A Bóg pomyśli: „Moje drogie dziecko jeszcze raz powstało z ziemi, by iść dalej, nie rezygnuje, dąży do poprawy, pragnie iść Moimi drogami”. Nie wstydź się Boga, On wie co myślisz, wie o tobie wszystko, nawet to, co chcesz ukryć. I tak jak jawnogrzesznicy, mówi tobie: „Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz” (J 8, 11).

Stacja VIII Kobiety

Spotkanie Jezusa z kobietami może wydać się niezrozumiałe. Czyż nie chciał ich łez? Przecież one Mu współczuły, chciały Go pocieszyć. Pan na pewno rozumiał ich intencje, ale pozostał sobą: Cierpiącym Sługą wiernym aż do końca, oddającym się bez reszty. I nawet w skrajnym wycieńczeniu, stawiał dobro ludzi nad własne. Pan chciał im uświadomić, że powinny wypraszać Bożego Miłosierdzia w intencji swojej i swoich dzieci. Nie lubimy, gdy ktoś wytyka nam błędy, ale może ma rację, może nie mówi nam tego, aby sprawić przykrość, lecz aby przybliżyć nas do Ojca. Podziękuj dziś Bogu za wszystkie upomnienia, nawet jeśli sprawiły ci ból. Nie wiesz, gdzie byś bez nich dziś był na drodze twojego duchowego rozwoju.

Stacja IX Trzeci upadek

Ile razy krzyczałeś: „Boże nie dam rady! Już nie mogę! Życie mnie przerasta! Oddal ten kielich!”? Nikt nie przeczy, zdarzają się nam chwile kryzysów z życiu, kiedy czujemy się słabi i osamotnieni. Wydaje nam się, że już nie mamy siły na walkę ze sobą i różnymi doświadczeniami. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy jakaś trudna sytuacja, jak choroba kogoś bliskiego lub bezrobocie utrzymuje się przez dłuższy czas. A jednak św. Paweł pociesza nas słowami: „Moc (…)w słabości się doskonali” (Kor 12, 9). Nie daj się rozpaczy, nie pozwól się zwyciężyć, kiedy jest bardzo źle, pomyśl o Chrystusie, którzy ostatkiem sił podniósł się z ziemi, choć wiedział, że przed Nim Golgota.

Stacja X Nagość

Żyjemy w czasach relatywizmu moralnego. Wyuzadanie, rozwiązłość, czy, jak wolą inni, używanie życia, powodują, że zacierają się nam pewne wartości. Kiedy kobieta powie o mężczyźnie, że jest jej przyjacielem, co najmniej kilka koleżanek pomyśli, że mówi o kochanku. Kiedyś słowo „partner” odnosiło się stricte do świata biznesu, dziś przeważnie do związków niesakramentalnych. Jeśli się czasem popatrzy na młode kobiety, jak prowokują strojem i zachowaniem, jak nie mają szacunku do samych siebie, kiedy jedyną wartością staje się powodzenie u mężczyzn, ogarnia przerażenie. Pyta człowiek, gdzie idea św. Tomasza utożsamiająca dobro z pięknem. Ciało ludzkie przestało być świątynią. Sami dobrowolnie odzieramy się z godności. Boże, dlaczego do tego dopuszczasz, dlaczego pozwalasz ludziom żyć tak, jakby nie było Ciebie i Dekalogu Miłości? Bóg daje nam wolność,  nie chce mieć w nas niewolników, ale oblubieńców i oblubienice. Spójrz na znieważone ciało Jezusa. Pomyśl o tym, jak szanujesz własne. Kim jesteś oblubieńcem czy niewolnikiem? Kim chcesz być?

Stacja XI Gwoździe

Wydaje się, że to już prawie koniec Męki, a w rzeczywistości to dopiero początek. Ból, który odbiera zdolność trzeźwego myślenia i postrzegania. Gwoździe przebijają nadgarstki, potem kostki. Żeby się nie udusić, musisz Panie oprzeć się przebitych nogach. Oddech, sekunda ulgi i rozdzierający ból w klatce. I po co to wszystko? Dla mnie. Bo ja nie potrafię oprzeć się pokusie, bo ja nie potrafię stawić czoła grzechowi. To moja ręka wbija gwóźdź. Ile razy od Ciebie odchodzę, bo wydaje mi się, że Ty za dużo oczekujesz, że może lepiej żyć po swojemu, jestem przyczyną Twoje rozdzierającego bólu. A Ty się nie skarżysz, nie schodzisz z krzyża. Przebacz Boże! Nie pozwól mi odrzucić mój krzyż, pomóż mi na nim wytrać aż Ty sam mnie zdejmiesz.

Stacja XII Śmierć

Najlepszą ilustracją tej stacji byłaby być może cisza. A jednak dwa wątki przychodzą na myśl, gdy się tak patrzy na Ciebie Boże, któryś umarł. Z jednej strony, jak modliła się siostra Faustyna, już Cię Jezu nic nie boli, męki skończone, już jesteś z powrotem u Ojca. Z drugiej strony, tak jak w Matce Twojej, jest we mnie nadzieja, że to nie jest koniec, bo „miłość na śmierć nie umiera”, to nie może być koniec, bo życie nie miałoby sensu. To po prostu nie może być koniec! Boże nie dopuść, byśmy kiedykolwiek utracili nadzieję!

Stacja XIII Zdjęcie z krzyża

Martwe Ciało Jezusa ludzie na kolana Matki. Maryjo, co Ty wtedy czułaś? Patrzyłaś na martwe, udręczone ciało Twojego Syna. Może myślałaś o stajni, w której przed ponad trzydziestu laty powiłaś Syna. Może myślałaś, jaki wtedy był śliczny i bezbronny. A teraz okaleczone skrwawione, sine ciało. Może myślałaś o Symeonie, który zapowiedział Ci tę chwilę największej próby. Prawie namacalnie czułaś przebijający Cię miecz. Może myślałaś też o Archaniele, o chwili zwiastowania. Gabriel mówił, że to Dziecię nazwane będzie Synem Najwyższego. I może ta myśl pozwoliła Ci nie dać się rozpaczy. Jeśli Bóg obiecał, na pewno dotrzyma. Mimo tej męki i martwego Ciała, Bóg ma moc wyprowadzić dobro, bo jest Wszechmocny! „Nie bój się, wierz tylko!”

Stacja XIV Grób

Wszystko w naszym doczesnym życiu znajduje kres tutaj, w grobie. Obiecujemy miłość, składamy śluby aż do śmierci. Przezorniejsi z nas zabezpieczają finansowo swoich bliskich, aby ci mieli dalej za co żyć. A tu w grobie już tylko cisza. Przeraźliwa cisza, która krzyczy. A jednak to nie jest koniec! Zbliżamy się przecież do Wielkiej Nocy, będziemy wspominać noc, która zajaśniała blaskiem zwycięstwa nad śmiercią. Nie bój się, grób nie jest końcem wszystkiego. Nie był końcem Boga, nie będzie twoim końcem. Tylko wytrwaj na twojej krzyżowej drodze…

 

Droga Krzyżowa się nie kończy, trwa. Zaraz wrócisz do domu. Czy duchowe towarzyszenie Panu coś w tobie zmieniło? Czy kiedy przekroczysz z powrotem próg twojej codzienności, będzie tak, jak było, czy może zechcesz coś zmienić. „Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Panie, byś został tylko TY”. Wypal we mnie Boże całe zło, wypal to, co się Tobie nie podoba. Pomóż mi iść za Tobą nie bacząc na zmęczenie, przeciwności i cierpienie. Daj stale czuć Twoją obecność. Pomóż mi stać się doskonałym…

.

 
Copyright ©2007-2019 by Parafia NSPJ Olsztyn. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.