Wyszukaj

Msze Św. codzienne

  • 6:30
  • 7:00
  • 7:30
  • 18:00

Msze Św. niedzielne

  • 6:30
  • 8:00
  • 9:00
  • 10:00
  • 11:00 - SUMA
  • 12:00 - DLA DZIECI
  • 13:00
  • 14:00 - AKADEMICKA
  • 17:00
  • 19:00

Wieczory Uwielbienia

  • każdy czwartek po Mszy Św o 18:00

Kurs przedmałżeński

  • każdy wtorek o godz. 18:00. Prowadzi ks. Infułat Julian Żołnierkiewicz.

Kancelaria:

  • wtorek - piątek
  • 10:00-12:00 oraz 16:00 - 18:00
  • sobota
  • 10:00-12:00

Telefon:

  • kancelaria i wikariat:
    +48 89 527 26 02
  • tel. dyżurny:
    +48 517 401 639

Poważne Sprawy, Poważne Odpowiedzi

XIX Niedziela Zwykła
Wpisany przez Joanna Piech   
sobota, 06 sierpnia 2011 15:07

Niedzielna Ewangelia (Mt 14,22-33):

Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: "Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!" Na to odezwał się Piotr: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!" A On rzekł: "Przyjdź!" Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, małej wiary?" Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym".

Komentarz:

„Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”

To jeden z moich ulubionych fragmentów Ewangelii i taki dobry „materiał” do rozważań. A mnie zawsze niepokoi to, że mijają lata, a ja wciąż ten zarzut Pana Jezusa: „czemu zwątpiłeś?” odnoszę do siebie, bo to oznacza, że w życiu duchowym stoję w miejscu, a więc się cofam, bo wciąż brakuje mi wiary.

Rozważmy przez chwilę ten fragment Dobrej Nowiny. Po całodziennym nauczaniu i cudzie rozmnożenia chleba Jezus był zmęczony, oddalił się na modlitwę, na odpoczynek w Bogu Ojcu. Potrzebował pobyć sam, wyciszyć się. W nocy przyszedł po wodzie do zdumionych uczniów. Poprzedniego dnia byli świadkami cudu, a jednak nie uwierzyli, że dla tego Człowieka wszystko jest możliwe. Jezus sam ich uspokaja: „nie bójcie się!”. Wielu ludzi dokonywało obliczeń, ile razy w całym Piśmie Świętym padają słowa: „nie bój się” lub „nie lękajcie się”. Jeśli dobrze pamiętam, wyszło, że ponad 700, więc chyba Bóg naprawdę chce, żebyśmy się nie bali. Chce, żeby szacunek wobec Niego nie miał źródła w lęku, ale w miłości i ufności. Nie ma nam towarzyszyć paniczny strach przed przyszłością, przed nieznanym, czy nawet przed śmiercią, ale pewność, że obok nas jest Ktoś, kto nas strzeże i trwa przy nas, nawet wtedy, kiedy nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Piotr wystawia Pana na próbę. Nie wierzy zapewnieniu „Ja jestem”. W odpowiedzi otrzymuje zaproszenie do podejścia do Jezusa po jeziorze. Szalony był ten św. Piotr, prawda? Boi się, nie do końca ufa, ale chce spróbować czegoś tak niezwykłego, jak chodzenie po wodzie. Idzie. To znaczy, że zaufał, uwierzył. Po chwili jednak przychodzi próba: silny wiatr. Ile tych wiatrów zdarzyło się w twoim i moim życiu! Piotra ogarnia strach, można powiedzieć, że nagle zdaje sobie sprawę z tego, co właściwie robi: idzie po tafli jeziora! Boi się, ale wciąż wierzy, bo woła: „Panie, ratuj mnie!”. I Bóg przychodzi mu z pomocą, ale czeka na prośbę Piotra, bo Bóg wie, czego nam potrzeba i może nam tego udzielić, ale to człowiek musi być świadomym swojej słabości, musi po prostu poprosić. To proszenie ma tylko jeden cel: uzmysłowienie sobie właściwej relacji ja i Bóg. Ja: słaby, grzeszny, niedoskonały, z wadami, nałogami, przywiązany do tak wielu rzeczy, niemogący sobie ze wszystkim sam poradzić i Bóg: wszechmocny, kochający, wszechwiedzący, dobry. Mnie się nic od Boga nie należy, bo w porównaniu z Nim jestem niczym, ale mogę Go pokornie prosić o pomoc, a On mi pomoże, bo obiecał, a Bóg słowa dotrzymuje. Pan Jezus upomina Piotra: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?” Często pyta o to mnie: „dlaczego ciągle wątpisz? Tyle razy dałem ci dowód swojej miłości i opieki, a ty wciąż nie dowierzasz?”. Ja upadam na kolana, po każdej Bożej interwencji i wyznaję za uczniami: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym, prawdziwie mnie kochasz, zależy ci na mnie, naprawdę masz wobec mnie plan". A potem przychodzi mocniejszy podmuch wiatru, jak niespodziewana nerwowa sytuacja, trudniejszy problem do rozwiązania i znowu to samo: „Panie, czy Ty na pewno przy mnie jesteś? Zobacz, jak mi ciężko! Ratuj!”. I Pan pomaga po raz tysięczny, dwutysięczny i każdy następny. A ja wciąż nie dowierzam… To nic, ufności trzeba się uczyć codziennie.

"Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!"


Poprawiony: sobota, 06 sierpnia 2011 15:08
 
Copyright ©2007-2012 by Parafia NSPJ Olsztyn. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.